Wyobraźcie sobie...


dochodzący z dworu śpiew ptaków, wpadające oknem piękne słońce, termometr wskazujący 20 stopni i zapach lata unoszący się w powietrzu.
Czy to nie jest idealny dzień na długi spacer? Kto w taką pogodę chciałby zostać w domu?


Ale jak wykorzystać minusowe temperatury, przeszywający wiatr, mokry śnieg i wcześnie zachodzące słońce? Trudno zmobilizować się do wyjścia z domu,
a ruch w takie dni jest tak samo ważny jak w każdy inny dzień. Ba! Jest wiele plusów wychodzenia na zewnątrz w taką aurę, jak choćby budowanie odporności.
W myśl hasła „nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania” jedyne co musimy zrobić przed wyjściem to odpowiednio się ubrać.


Im więcej ruchu, tym w lepszej kondycji jesteśmy. To samo dotyczy naszych psów. Spacer z nimi zimą  powinien być intensywny, choć niekoniecznie długi.
Możemy psu  zaproponować węszenie, bieganie za piłeczką czy przeciąganie szarpakiem. Ważne, by każdego dnia zapewnić mu jakąś aktywność.


 

Kurtka = sierść?


Nie zawsze. Różnorodność psów jest ogromna. Psy rasowe mają konkretne predyspozycje, a ich geny były odpowiednio dobierane.
Miało to służyć zaspokojeniu potrzeb człowieka w określonych obszarach jego życia, stworzyliśmy m.in. psy tropiące, stróżujące czy towarzyszące.
Ewolucja skupiła się na tym, by cechy tych zwierząt były jak najbardziej przydatne ludziom, pomijając zupełnie ich przystosowanie do środowiska.


Dlatego to my powinniśmy teraz zapewnić im komfort i zadbać, by nie marzły na mrozie. Psy z włosem lub krótką sierścią pozbawione są naturalnej ochrony
w postaci podszerstka więc wyjście z nimi na spacer podczas minusowych temperatur to tak jakbyśmy zimą wyszli w wiosennej kurtce.
Pomóżmy naszym psim przyjaciołom przetrwać najchłodniejszą porę roku, posmarujmy ich łapki wazeliną przed wyjściem na mróz,
a jeśli sierść nie jest wystarczającym zabezpieczeniem sprawmy psu cieplutkie ubranko.